Górny Śląsk przeżywa kryzys?
Dla nikogo nie jest nowością, że od zawsze Górny Śląsk i okolice kojarzył się z kolebką polskiego przemysłu, krainą nowych technologii i wielkich fabryk, hut i kopalni. Niektórzy obstawiali, że górnośląskie miasta mogą pretendować do miana polskiej Doliny Krzemowej.
Niestety rzeczywistość pokazuje inaczej, coraz trudniej o dobrą pracę na Górnym Śląsku.
Chodź górnośląska stopa bezrobocia jest jedną z najniższych w kraju, to w niektórych miastach regionu liczba zatrudnionych na stałej posadzie jest poniżej średniej krajowej. Przykładem może być Sosnowiec, Chorzów, Jaworzno, Chrzanów.
Region ten przeżywa małe złamanie na rynku pracy. Skąd się bierze taka sytuacja? Mimo, że w powiatowych Urzędach, czy na portalach nie brakuje ofert pracy, a nowopowstałe firmy bardzo chętnie uzupełniają swoje braki kadrowe to na Górnym Śląsku nie brakuje niezadowolonych bezrobotnych. Przyczyna bierze się w nagłej zmianie branż, których te oferty dotyczą.
Ślązacy przyzwyczaili się do prac fizycznych, w przemyśle, produkcji , na budowie i w wydawnictwie. Nie odczuwali potrzeby kształcenia się w innych dziedzinach niż mechanika, górnictwo, hutnictwo, produkcja przemysłowa itd.
Po prostu rynek nie oferował zawodów z innych dziedzin niż wyżej wymienione. Teraz sytuacja się zmieniła, doszło do przebranżowienia. Dzisiaj do pracy na Górnym Śląsku potrzebni są do przeszkoleni pracownicy biur, handlowcy, tłumacze, managerowie różnego szczebla, informatycy, czy inżynierowie i inna bardziej wykwalifikowana kadra pracownicza.